Historia Smoka Wawelskiego

Pewnie teraz zastanawiasz się skąd to wszystko przyszło i jak to się stało, że wziąłeś udział w tej histori.
Dobrze więc, póki mamy chwilę czasu usiądź i posłuchaj jak wiele mamy wspólnego.

Dinozaury od zawsze były spokojnym gatunkiem. Chodz masywne i szybkie, niebezpieczne i uzbrojone w szereg zębów, nie wzbudzały zagrożenia wśród innych zwierząt.
Niestety, zajęte ewolucją, podczas wędrówki po drabinie wieków w końcu napotkały najgroźniejszego drapieżnika na świecie. Rasę ludzką.
Ta rasa, opętana przez najgorszą z istot, Glutena, stanowiła zagrożenie dla wszystkiego wokół. W tamtym czasie ludzie niszczyli wszystko czego nie mogli posiąść, czego nie rozumieli, albo czego się bali. A wierz mi, że w ich przypadku to jest większość świata.
Dinozaury jednak nie chciały zgładzić innej rasy. Postanowiły pokonać przyczynę problemu. I w ten sposób zostałem wybrany do walki z największym z niebezpieczeństw.
I dokonałem tego! Ocaliłem świat, zostałem bohaterem...

Niestety każa moneta ma dwie strony. Ta z podobizną herosa również.
Gluten odcisnął piętno na mnie i części innych gadów.
Od tamtego czasu znaczna część naszego gatunku mogła się żywić tylko mięsem...

***

Dni bywały coraz zimniejsze, a pokarm się kończył. Wycieńczone Dinozaury padały jeden po drugim. Kości zaczęły zastępować leżący wszedzie kurz. 
Po kilku pokoleniach gatunek wymarł. A jedynym, który przetrwał byłem ja. Przeklęty przez gluten, zaszyty w jamie pod górą swojego przeznaczenia głodowałem w oczekiwaniu na sądny dzień.
Po mileniach okazało się, że ludzkość cudem przeżyła wielką katastrofę i potop. Sprytnie przygotowana łódka po brzegi wypełniona zwierzyną pozwoliła im przetrwać najgorsze.
Ocaleli zaczęli znów podbijać cały świat. Aż w końcu znaleźli i mnie. Ukrytego w jamie pod płaską górą, na której teraz stał zamek.
Chaos wywoływany przez obcy gatunek nie pozwalał spać. Niestety klątwa ciążyła dalej, a długo ignorowany dług powrócił. Niestety w pobliżu nie było nic co nadawałoby się do zjedzenia. A jedynym bezglutenowym pokarmem były owce i... ludzie. Z tych drugich zrezygnowałem, ale oni nie zrezygnowali ze mnie. Podstępem nafaszerowali wełnianą kreaturę glutenem i może jeszcze siarką. 
Ostatnie co pamiętam to uzależniający smak, usytość i wybuch. Tak oto przeszedłem do legendy.

Na szczęście dla nas, legegendy trwają poza czasem by nigdy nie umrzeć. 
Ja, nieżywy cień dawnej chwały. Odnalazłem siebie sprzed lat, by powiedzieć jak skończy się nasza historia, jeśli powtórzysz mój błąd.
Teraz czeka mnie już tylko śmierć, ale ty możesz żyć dalej.
Ale ostrzegam Cię, nie jedz glutenu!
I przede wszystkim nie jedz ludzi. Ani jedno, ani drugie nigdy nie kończy się dobrze.

Pytasz co teraz robimy?
Żyjemy pełną piersią! Przynajmniej przez kilka minut.
Pędź, pomścij mój czas i ocal siebie przed klątwą.
Powodzenia.
